Hello World!

Po co zmieniać to, co z założenia już jest dobre? Tytuł mojego pierwszego wpisu krzyczy do was niczym matka do swoich dzieci, które bez rozglądania się, przebiegają przez ruchliwą ulice. Hallo świecie! Jestem nieśmiertelny! Yyy … nieśmiertelna!

Dopiero później okazuje się, że tak wcale nie jest. Nie jesteśmy niezniszczalni i nie zawsze da się nas na nowo, do kupy poskładać. Jeżeli masz szczęście, przejedzie Cię rower albo skuter i, co najwyżej, pozdzierasz łokcie i kolana. Dziura w kurtce albo spodniach to jedna z najwyższych cen w tej sytuacji, szczególnie jak trochę kosztowały. Mając trochę mniej szczęścia, może gruchnąć w Ciebie auto. No, ale bądźmy szczerzy, w terenie zabudowanym, wiadomo, kierowca Cię zauważył, trochę późno, ale jednak zauważył. Wcisnął odruchowo pedał hamulca. Karetka przyjechała, zabrali Cię do szpitala, ale przytomności nie straciłeś, innymi słowy, będziesz żyć. Jedną z wyższych cen tego wypadku może być jakiś gips, wstrząs mózgu i kilka tygodni zwolnienia lekarskiego. Nie przekreślone są jeszcze twoje przygody ze sportem i pewnie nie raz podejmiesz w którąś niedzielę decyzję w stylu „od poniedziałku zaczynam biegać!” Jeszcze nic straconego!

Jeżeli nie masz w ogóle szczęścia, a dokładniej masz pecha, wielkiego jak stąd do Brazylii, to wjedzie Ci w dupsko palant, który testuje osiągi swojej maszyny na drodze o ograniczeniu do 30ki w okolicach szkoły postawowej. I to wszystko o 7:55 rano. Ktoś mógłby pomyśleć, że głąby śpią do dwunastej, ale nie wtedy, kiedy ty masz PECHA. Wiadomo, wózek do końca życia, ewentualnie warzywo na szpitalnym łóżku, bo nie miałeś na tyle szczęścia, by posłało Cię od razu i bez bólu na tamten świat. Rodzina będzie oglądać twoją śmierć każdego dnia, patrząc na to, co z Ciebie zostało. Dostałeś wielkiego kopa w dupe od świata.

Życie pisze różne scenariusze, ciekawe dla kogo ma najgorszy…?

Dziwne przywitanie z publicznością. Myślałam, aby nazwać bloga jakoś w stylu „nierówno pod sufitem” albo „z pamiętnika psycholki”, jednak sufit mam prosty, a mój terapeuta (lekarz od czubków) uważa, że jestem całkiem normalna. Także tego… miłości i bezpieczeństwa na drodze!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s