Gdy brak Ci luzu…

Nadal mam trudności z oddychaniem, podczas zwykłego poruszania się po okolicy. Mieszkamy w takiej części miasta (chciałoby się napisać, że na końcu świata), że idąc do szkoły idziemy najpierw ostro pod górkę, później dosyć sporo z górki, aby na sam koniec znowu iść kawał drogi pod górę. Zauważyłam, że ten spacerek, jest sporym wyzwaniem, dla moich pocovidowych płuc. Pierwsza górka i cała jestem zasapana i zapocona. Pomyślałam sobie, czy moje płuca by się tak zachowywały na co dzień, jakbym nie rzuciła palenia kilka lat temu… I czy jak kolejny raz „kaszlnę” sobie pod szkołą, czekając na dziecko, to reszta rodziców, zwiąże mnie i spali na stosie, jak zarazę. Wiecie jak to jest, kiedy wiecie, że nie możecie (np. kaszleć), to od razu wam się chce. I to do tego stopnia, że dusisz się kaszlem. Mi w domu, to się w ogóle nie chce… no… pomijam piętnastominutowe pogadanki do dzieci… dla dobra ich i swojego, zawiesiłam rodzicielską paplaninę, na czas całkowitego powrotu do zdrowia. Nagroda!

Wróciliśmy ze szkoły cali przemoczeni. Teraz będzie padać przez cały następny tydzień. Dziwne, że nie dali jeszcze ostrzeżeń powodziowych. Po katastrofie z wakacji, ludzie boją się długotrwałego deszczu. I nie ma co się dziwić. My za to mieszkamy na takiej „górce”, że aby nas miało zalać, musiałoby się znaleźć pod wodą praktycznie całe miasto. Więc niech nikt mi nie mówi, że nie widzę plusów, płynących z mieszkania na tym wypizdówku!

– Masz coś zadane? – pytam retorycznie pierworodnego, bo oczywiste, że ma. Ich nauczycielka obrała system prac domowych od poniedziałku do czwartku. A weekend jest na odpoczynek i czas spędzany z rodziną. Szkoda tylko, że mama w weekend idzie do pracy, więc to czas spędzony z tatą, a tata… Tata to jest dopiero gość! On pozwala chłopakom na to wszystko, o co pruje się mama w tygodniu. W zeszły weekend, gdy byłam chora i leżałam w domu, młodszy syn podchodzi do mnie i wali z tekstem: „A kiedy idziesz do pracy? Bo my chcemy grać na tablecie!” Że co proszę? „A skąd wiesz, że jak mama pójdzie do pracy, to będziecie grać na tablecie?”. „No bo tata nam pozwala. I oglądać youtuba też nam pozwala!”

I ja się tu muszę do czegoś przyznać. Nie dziwię się, że dzieci bardziej lubią tatę. Tata im się kojarzy z grą na tablecie, z oglądaniem youtuba, z jedzeniem żelek i pizzy. A mama z ciągłymi zakazami, darciem papy i jakimiś kotletami z soczewicy. Kto by to wytrzymał?… bez kitu! Jeszcze lekcje każe odrabiać, do szkoły chodzić. A tata na zakupy weźmie, lizaki kupi… Wiecie, co ostatnio wypalił do mnie mój mąż? Że ja nie mam luzu. A dokładniej, że mam kija w dup.ie i wszystkim za bardzo się przejmuje. Rozumiecie? Ja od zawsze myślałam, że to w dorosłym życiu nazywa się „odpowiedzialnością”. Wypadałoby, aby chociaż jedna osoba z rodziny, twardo stąpała po ziemi. Ale nie… nie! Ja mam kija… no kija w dup.ie… Gdzie niby?… no nie wytrzymam!

– To masz coś zadane? – pytam ponownie, bo chyba za bardzo popłynęłam myślami na zupełnie inną planetę… I nie udało mi się zarejestrować, czy padła odpowiedź, czy nie.

– Mam! Ale nie będę tego robił! Dlaczego ja muszę chodzić do szkoły?! Jak mnie wkurza to wszystko! Nie chce już chodzić do szkoły, bo wszyscy muszą mi dawać zadanie domowe!!

Oho, ktoś tu ma zły humor. Nie powiem mu jeszcze, że z powodu przewidzianych huraganowych podmuchów wiatru, szkoła będzie jutro zamknięta… a co mi tam. Może powiem mu dopiero jutro rano, jak wstanie i ubierze się do szkoły… Ciekawe, jakby sobie tata poradził z odwiecznymi problemami zadań domowych? Domyślam się, że byłoby to coś w stylu: „musisz sobie znaleźć mądrą koleżankę w klasie, która będzie na tyle miła, że da ci odpisać zadanie… może trzebabyłoby jej coś dać… jakieś żelki…” Już prawie słyszę, jak to mówi…

Trzymajcie się podczas jutrzejszego huraganu!

8 comments

      • Czasami (ale zaznaczam CZASAMI) udaje mi się wykorzystać jednego czy drugiego, aby wyrzucił za mnie ogryzkę jabłka, jak nie chce mi się wstawać x kanapy. Chwilo trwaj! 😀

        Polubienie

  1. Ha ha, kij w dup.ie ws. youtube. Nic dziwnego, że dzieci czekają na Twój powrót do pracy:-)) Ale moja droga, to norma w związkach, w których żony muszą trzymać pion, nawet (a zwłaszcza) posiadając w tym pionie (niebezpośrednio) kij:-)))))

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s