Testy covidowe i serniczek

Jesu, jaka dzisiaj była piękna pogoda! Gdyby móc wyłączyć wiatr, to brałabym koc i na trawkę przed blok! Trzeba najpierw uważać na psie kupy. Niemcy, fakt, zbierają odchody po swoich pupilkach, ale tu, gdzie mieszkam, to głównie dzieciaki wyprowadzają na dwór domowego czworonoga, a czy ten nasra na chodniku czy na trawniku, to im wszystko „egal”. Czy ktoś wdepnie, czy nie, to nie ich problem. Tylko mój. Bo ja, nie chwaląc się, mam zawsze takie szczęście, że w coś muszę wdepnąć… Yh!

– Mama, dostałem testy! W końcu! – ucieszył się mój pierworodny, gdy wychodził ze szkoły.

– A była dziś wasza Pani? – pytam, bo nauczycielkę niestety dopadł covid, zresztą, jak ponad połowę ciała pedagogicznego. Już szkoła zdązyła poinformować rodziców o „możliwości” pozostawienia dzieci w domach, z powodu „chwilowego” braku kadry nauczycielskiej.

– Jutro ma być! Już 10 dni jej nie ma! – dla niewiedzących, kwarantanna kończy się po 7 dniach negatywnym wynikiem testu (może być ten szybki, ale musi być zrobiony w centrum testowym) albo po 10 dniach, bez żadnego testowania. No, ale gdy będzie ją dusił kaszel (jak, na przykład, było w moim przypadku), to przecież nie wróci do pracy! Do pracy można wrócić tylko wtedy, kiedy jest się „100% FIT”.

– A i jeszcze dostaliśmy słodycz! Mama, czy ja mogę zjeść go teraz? Proszę! Proszę! Proszę!

Kurde, ostatnio była OPRdolka rodziców, za dawanie smarkom słodyczy do szkoły (Tylko razowe pieczywo z chudą wędlinką i warzywami! Ewentualnie owoc! Żadnej nutelli i żadnych słodyczy!!!), a później ci sami nauczyciele organizują Szkolny Karnawał, gdzie napychają dzieci cukrem, a teraz jeszcze rozdają im słodycze. No nieźle. Po karnawale me dziecko biegiem leciało na chatę, aby w połowie drogi dostąpić zjazdu cukrowego i praktycznie na plecach mamuśki, pokonać ostatnie (kilo)metry, dzielące go od ukochanej sofy. Żartuje! Ha Ha! Nie niosłabym na swych wątłych plecach takiego klocka. Tornister też nosi sam. Jeszcze tego by brakowało, abym za chłopa plecak nosiła.

Otwieram jego tornister, bo nie będę aż taką upierdliwą mamuśką, aby żałować mu słodycza. I to jeszcze takiego, którego dostał w szkole! Sama mu nie kupiłam, to niech sobie zje. Nie na moją odpowiedzialność, a sumienie mam czyste. Zresztą, ostatnio KATEGORYCZNIE zabroniłam staremu kupowania dla dzieciaków żelek i Kinder czekoladek! Pod groźbą rozwodu. No dobra, pod groźbą „żadnego seksu”, bo te papiery rozwodowe gotów był jeszcze podpisać… może nawet z chęcią i uśmiechem na ustach. Ale, ale! Ja też cukrową nazistką nie jestem i osobiście, potajemnie (jak każdy rodzic, który nie daje złego przykładu) wpierdzielam słodkie. Nawet bardzo często. Ale nic nie poradzę, że to najlepsze lekarstwo na PMS, na okres i na czas po okresie. Nawet nie wiecie, jaki dopadł mnie smuteczek wczoraj, gdy byłam w sklepie i nie było moich najuchońszych brzoskwiniowych żelkowych krążków.

Wracając do szkolnego tornistra: otwieram, a tam… torba (nie torebka, tylko torba! Torebucha!) testów covidowych. Eeee… serio? Że niby mam codziennie testować dziecko? Na dodatek takie dziecko, które jest już oficjalnie ozdrowieńcem (chyba oficjalnie, kiedy on miał ten pozytywny wynik?). Powaliło ich na maxa. Ale czego się nie robi, aby chłopak chodził do szkoły i nie jęczał na chacie, jakie życie jest niesprawiedliwe i NUDNE. I żeby mógł sobie zjeść czekoladki i gumy rozpuszczalne, rozdawane w szkole.

Nie wiem, czy się już chwaliłam, ale trampolina przyszła w zeszły czwartek. Przypomnę, że kupilam ją głównie po to, aby dzieciak nr 2 nie skakał po kanapie. Na dzień dzisiejszy, skacze z kanapy na trampolinę i z trampoliny na kanapę… także tego… Wczoraj trochę sobie poskakałam, bo te ilości sernika, jakie pochłonęłam, przeraziłyby dietetyka (i wszystkie trenerki personalne). W końcu udało mi się odzyskać, utracone zatruciem pokarmowym, kilogramy. Chyba nawet z nawiązką. Jestem z siebie dumna! A serniczek zjedzony w całości przeze mnie i starego. Dzieciaki gardzą taką dobrocią.

Chibi girl eating muffins

11 comments

  1. Typowa kobieta!!! 🙂 Jak chce coś wymusić na facecie to grozi zakazem wstępu w niektóre rejony! 🙂 Swoją drogą mamy podobne szczęście, bo ja tez jestem z tych co to pieniędzy na chodniku nie znajduje, ale w gówno zawsze wdepnie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Masz świetny styl, więc teksty czyta się zawsze na wesoło. Super!
    Sernikobrownie też mnie zaintrygowały…
    Zasyłam serdeczności

    Polubienie

  3. W naszej szkole też oficjalnie zakaz słodyczy. Ale na różne okazje rada rodziców co i rusz pączkiem i cukierkiem częstuje. Nie pierwszy i nie ostatni martwy przepis;) Takie testy covidowe jednak mogliby do tych słodyczy dołączać, można by uniknąć wcześniejszych kwarantann i izolacji. To cóż, zdrowia życzę i smacznego (choćby potajemnie:))

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s