Lego Luigi

Od czasów, kiedy chłopaki zaliczali się do kategorii wiekowej „kaszojad” minęło sporo czasu. Mogę szczerze przyznać, że pożegnałam ten okres z wielką ulgą. I to z wielu powodów. Nie muszę wspominać o najważniejszym i najbardziej oczywistym, czyli o pozbyciu się pampersów. Każdy rodzic świętuje, kiedy może pożegnać dyndający w okolicach kolan dzieciaka, odwłok pieluchowy. Okres ten może być bardzo łatwy, bo twoje dziecko już dojrzało do samodzielnego siusiania i wie, kiedy mu się chce do toalety. Wpadki się nie zdarzają, albo zdarzają się bardzo rzadko. Tak było u mnie ze starszyzną. Dziedzic stanął na wysokości zadania, i jestem pewna, że jakbyśmy byli rodziną królewską, dumnie reprezentowałby nasze interesy na zewnątrz, udowadniając, że jak się chce, to się da.

Ale to w sumie gówno prawda! Nie zawsze jak się chce, to się da. Odpieluchowanie to także horror, zszargane nerwy i litry moczu na podłodze, na kanapie, na łóżku, na stole… (Nie, u was nie? U mnie też nie!) Myślicie wtedy, że przecież nic się nie stanie, jak z tym pampersem pochodzi sobie jeszcze do 30ki. Nikt nawet nie zauważy. I mój drugorodny taki właśnie był – „zaszczaniec”, ale nieładnie tak mówić o swoim potomku.

Któregoś razu, w dalekiej przeszłości, przyniosłam nocnik do salonu – szykowało się długie posiedzenie. Byłam gotowa na sukces, który niestety nie nadszedł. Nie wiem ile on na tym nocniku siedział. Może z 30 minut? 40? 360??? Zrezygnowana, zaniosłam nocnik z powrotem do łazienki. Gdy weszłam do salonu, miałam kałużę moczu na środku pokoju, a smark deptał po niej gołymi nogami (bo to lato było) i robił dookoła tej kałuży ślady… takie mokre ślady… na całej podłodze… z moczu… W takiej chwili jedyne o czym myślisz to… „ile są warte na czarnym rynku te małe nerki?”… eeee… powiedziałam to na głos? Miałam na myśli: „w jaki sposób zachęcić tego słodkiego maluszka, do korzystania z nocniczka?”

Nocnik był extra! Grał i śpiewał. Nie wiem, jaki jeszcze musiałby być, aby bardziej zachęcać do sikania na niego? Mieć wbudowany fortepian? Siedzisz i ciśniesz, ale przy okazji, nawalasz w klawisze, aby dać upust swojej ekspresji artystycznej? No nie wiem? Grające miał też inne zabawki- i nie przypominam sobie abym musiała go zmuszać do bawienia się nimi: zabawkowy tablet, zabawkowy komputer, zabawkowy telefon, śpiewający i tańczący ludzik bebo i grający domek. Wszystko grające! Sorry, napier..alające dźwiękiem! W tamtym czasie nie przeszkadzało mi ani trochę ciągłe ujeżdzanie piszczącą muzyką. Wolałam to, niż ciągłe kłótnie, płacz i bezsensowne trucie du… zawracanie głowy. W sumie te dźwięki, jakby… wkomponowały się w otoczenie, były jego integralną częścią. Tak jak świnka Peppa i Micky Maus lecący w tle. Świnka Peppa tak mi wlazła w psyche, że zaczęłam utożsamiać z nią naszą rodzinę. Stary to tata świnka, też ma duży brzuch, więc to by się zgadzało…

A jak jest dziś??! Dziś, moi drodzy, zapomniałam już, jak to jest, kiedy ciągłe naparzają grające zabawki. Dzieci, a właściwie juniorzy, nie bawią się już takimi zabawkami. Czasami tylko (a właściwie bardzo rzadko), gdy na któryś weekend dostaną w nagrodę tableta, to coś tam gra, ale to zupełnie coś innego. Na ogół budują coś z LEGO, bawią się Playmobile, czy najzwyczajniej w świecie coś rysują, kolorują itp. I tak sobie żyłam spokojnie, w względnej ciszy, przerywanej czasami (ciągle) płaczem, krzykiem i „łubudub”. Aż do tego okropnego dnia, kiedy to w zeszłą sobotę, okazało się, że te cholerne klocki LEGO Luigi są na baterie. Od momentu włożenia do niego dwóch sztuk AAA, ciągle słyszę dźwięki z gry Mario! Jakbym cofnęła się 30 lat i słyszała, jak ktoś nad moim uchem grał na pegasusie. Mała dygresja, byłam najlepsza w tej grze (Tak!Ja!). Lepsza nawet od mojego ojca, a to już naprawdę niezły wyczyn.

Także w dużym skrócie. Oprócz figurki Luigi, są w pudełku również elementy znane z gry: Browser (znany raczej jako Koopa – Kupa), jakaś różowa żółwio-kura, biały grzyb, rura kanalizacyjna, flaga, która była na końcu każdego etapu, kostka z pytajnikiem i inne tam pagórki. Można to wszystko połączyć w tor przeszkód i na każdej przeszkodzie napieprzają dźwięki. Dokładnie takie same jak w grze. Dziecku, o dziwo, się nie nudzi! Nawala na zieloną rurę, na Browsera, na zieloną rurę, na Browsera, na zieloną rurę, na Browsera, na flagę, na zieloną rurę, na Browsera… I tak… 10 godzin! Dodatkowo jak stanie tym Luigi na czerwonym klocku (albo na czerwonej kartce, skarpetce) to na wyświetlaczu pokazuje się lawa i na oczach pojawiają się „X”. Jak na niebieskim, to mamy chlup wody, a na zielonym jakąś trawę. Dodatkowo jak nim wstrząśniesz (jak kefirem) to gada „oje” i robią mu się zakrętasy na oczach. No kurde, serio! Nic nie zmyślam!

„LEGO Luigi time, oje, oje, LEGO Liugi, oje, oje, oje, LEGO Luigi, łohoho, LEGO Luigi, oje, oje, oho, LEGO, oje, łohoho…” Niech mnie ktoś zabije… czy jak wbiję widelec w swoją tętnicę szyjną… to wszystkie dźwięki ucichną…?

LEGO Luigi

P.S. szafki łazienkowe przywiezione w sobotę nadal stoją w przedpokoju. Wg starego „nabierają mocy urzędowej”.

11 comments

  1. Podoba mi się to nabieranie mocy urzędowej szafek… Cierpliwości, jak powiedział, że zrobi, to zrobi chćby i za rok 🙂
    Mój maluch przestraszył się, jak nocnik zaczął grać, więc już nie usiadł, za to spodobało mu się wychodzenie po schodku do ubikacji i spuszczanie wody, więc siedział tam i spuszczał…
    Zasyłam serdeczności

    Polubione przez 1 osoba

    • Ale szafki odebrane ze sklepu od razu 🤣
      Dziecko każde ma inaczej. W wielu kwestiach. Widzę te ogromne różnice pomiędzy moimi chłopakami.

      Polubienie

  2. U nas na razie cały czas dźwięk grającej zabawki z pieskiem „cześć to ja twój szczeniaczek, życzę ci miłego dnia” i tak w kółko. Poza tym dźwięki pozytywki, które działają wręcz usypiająco. Tak, można oszaleć. Ostatnio poszłam do fryzjera i przesiedziałam godzinę w ciszy wsłuchując się jedynie w dźwięk suszarki, to było wybawienie 😀

    Polubione przez 1 osoba

  3. Mocy urzędowej musi chyba nabrać połączenie głowa-ręce, a czasem to daleka droga 😉 Dźwięki w zabawkach powinny być zabronione. Akurat Luigi czy Mario z tej serii są marzeniem mojego syna – strach się bać;)

    Polubienie

  4. U mnie wszystko co wymaga montażu, złożenia, powieszenia nabiera mocy urzędowej. Mam nawet kilka rzeczy z kilkuletnim już oczekiwaniem. Chyba będę musiała kolejny raz napisać podanie ;p
    Nie pamiętam żadnej dramy odnośnie odzwyczajania od pieluch, gorzej, były dramy jak kazałam sikać w pieluchę zapobiegawczo założoną np. na wyjazd. Od tamtej pory do plecaka wrzucałam nocnik i tak kiedyś w pociągu moja córcia załatwiła swoją potrzebę.

    Polubienie

  5. Nabieranie mocy urzędowej, to problem ogólnoświatowy. A teraz doceniam brak takich zabawek w dzieciństwie moich dzieci. Za pozytywkę robiłam ją. Uściski

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s