Poranek po…

Godzina 5:00

Obudził mnie sen. Śniło mi się, że stary mnie zdradza, i że się rozstaliśmy. Dziwne rzeczy dzieją się w kobiecej głowie, kiedy facet (czy też mąż) zrezygnował z seksu na rzecz filmu o Ukrainie (No, nie mogę tego przeboleć! Wybaczcie.) Piszę mu więc wiadomość na whatsappie, jaki miałam sen. Niech wie, że za to też jestem wkurzona, a jeszcze oficjalnie nie rozpoczęłam dnia.

Godzina 7:00

Idę do kuchni, przygotować żarcie do śniadaniówki dla pierworodnego. Zażyczył sobie bułkę z szynką, bez masła (tak, po prostu, przekrojona i napakowana szynką buła – masło mu w szkole jakoś nie smakuje), pięć małych pomidorków, pięć kawałków ogórka i pięć kawałków papryki… to śniadanie, czy koncert życzeń? Czemu nikt nie spełnia moich życzeń, kiedy mówię, że ma być cisza!

Wiadomość od starego: „😘”

Ja: „😒”

On: Co jest, ślicznotko?

Pfff… czyżby miał dobry humor? Jak on śmie mieć dobry humor?? Nawet po porannej informacji, jaką mu napisałam o moim śnie? Bezczelny typ!

Ja: Jajco!

On: Nie masz humoru? Mimo, że ogarnąłem wczoraj kuchnie?

Rozglądam się po kuchni. Faktycznie, posprzątane, ale nie zwróciłam na to uwagi, bo jestem wkurw… zła! I jeszcze ten koncert życzeń śniadaniowych! (Czy młody się kapnie, jak dostanie sześć kawałków ogórka i cztery papryki?)

Ja: Zła? A niby o co? O to, że się obściskujemy, a ty włączasz film o Ukrainie i zasypiasz? Spytaj swoich kolegów, aby ci pomogli dojść do tego, o co mogłaby się wściekać twoja żona w takiej sytuacji!

Wystarczy połączyć kropki. Nie wiem, czy powinnam mu też powiedzieć, aby przy okazji przeprosił za mój sen… nie, dobra, aż tak powalona nie jestem… chyba.

Rozsądek podpowiada mi, głosem mojego terapeuty (lekarza od czubków), że problemy powinno się „wspólnie” przepracować, a nie obrażać się na boku przez cały dzień. Cały dzień?! Phi! Najwyraźniej mnie nie docenia!

Zaraz się do czegoś przypier… doczepie… co by tutaj… bosz! nie mam się do czego doczepić! Szafki łazienkowe poskręcane… (ach! Jednak szkoda, że je poskręcał), kuchnia posprzątana, skarpetki wrzucił do kosza… jakieś pomysły na przypierdolkę?

8 comments

  1. Mogło być gorzej . Mecz w lewizorze, wyjście z kolegami na browara albo niedajboże bilarda czy inne kręgle. A nocna wyprawa na ryby? A tak chociaż miałaś go na oku…

    Polubienie

    • Nic na to nie poradzę, że lubię się czepiać. Trochę mi to przeszło, jak słoneczko świeciło… a teraz od jakiegoś tygodnia mam ochotę wywalić wszystkich za balkon…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s