Socha w Düsseldorfie 2022

W piątek mieliśmy okazję wybrać się ze starym na polski stand-up. Do Düsseldorfu przyjechał Socha, o czym, poinformował mnie Facebook (dzięki Bogu, czasami tam zaglądam). Kupiłam bilet sobie i staremu, bo nasze wspólne wyjścia („tylko we dwoje”) zazwyczaj wyglądają tak, że jedziemy… na zakupy. W takim Lidlu na warzywach, to potrafi być bardzo nastrojowo…

– E! E! Wybierz jakieś ładne cebule i ziemniaki, a ja pojdę na chemię gospodarczą, bo kostki do kibla się skończyły i widzimy się na lodówkach.

Jak widzicie, każda okazja, aby gdzieś się udać, tylko we dwójkę, jest dobra. Poza tym oboje lubimy stand up i do Düsseldorfu mamy tylko jakieś 30km (do samego teatru 35km).

Co więc robię ja, jako organizator (nie mylić z wykonawcą) tego eventu. Patrzę na bilet – występ zaczyna się o 20:00, a wpuszczają od 19:00. Zarządziłam, że najlepiej bedzie, gdy z domu wyjedziemy o 18.30. Według Google jedzie się 40 minut, ale jest piątek wieczór, więc w centrum miasta mogą (i na pewno będą) korki.

– Po co tak szybko? Co będziemy tam robić? Czy ty zawsze musisz wszędzie być pierwsza? – Staremu plan podróży średnio się podobał, bo ma spóźnianie we krwi. Przykładowo: gdybym mu nie podała złej godziny naszego ślubu, to i do urzędu stanu cywilnego by się „modnie” spóźnił.

– Trzeba przecież znaleźć miejsce do zaparkowania, bo teatr nie ma swojego prywatnego parkingu, więc trochę czasu może to zająć. A jak parking będzie daleko, to przecież trzeba tam dojść. Poza tym, sala składa się z kilku bloków, trzeba znaleźć swoje miejsce, a przecież jedziemy tam pierwszy raz. Występ zaczyna się o 20:00, a ja NIENAWIDZĘ się spóźniać!! – moc argumentów, a ostatni najważniejszy.

Udało nam się znaleźć parking całkiem blisko teatru. Mieliśmy duże szczęście, bo akurat inny samochód wyjeżdżał. Jakbyśmy przyjechali później, zapewne byłby problem i by trzeba było spory kawałek drałować z buta.

Weszliśmy do teatru. W hollu był otwarty bar i jakieś 80% z tych, co już przybyli, sobie „drinkowało”. Wiadomo, dobry humor wskazany.

Wpuścili nas do sali. Trochę zeszło na znalezieniu naszych miejsc, ale, bądźmy szczerzy, jak się pali światło i ma się trochę czasu w zapasie, to prędzej czy później ogarniesz, gdzie masz posadzić dupę. Bez większego stresu! Minęła 20:00, a 40% widowni jeszcze nie ma. Wszyscy włażą na salę z napojami, także można się domyślać, że pozostała widownia utknęła w kolejce do baru. Jak wszyscy wiemy, nie da się wytrzymać dwóch godzin bez picia! Nie, to jest niemożliwe! Organizm się odwadnia, później robi się słabo, człowiek mdleje, musi karetka przyjechać! Jakiś koszmar. Po co nam to wszystko? Lepiej wejść na salę z piciem. A napewno dużo bezpieczniej.

O godzinie 20:15 mówię do starego, że zaczynam się już denerwować. I nie wiem, czy to jest spowodowane tym, że jest obsuwa czasowa (każdy, nawet ten, który nie był na studiach, wie, że do 15 minut można się spóźnić – taki studencki kwadrans, da się wybaczyć), czy tym, że Ci ludzie jeszcze łażą, a już dawno powinni siedzieć z dupami… czy to przez ten kolor czerwony… czerwona kurtyna, czerwone światło… może to mnie irytuje?! Mówię do starego byle co, aby tylko nawiązać rozmowę, skupiając się na oddechu, chociaż oczami wyobraźni widzę siebie, jak drę mordę na tych ludzi, że „do teatru się nie SPÓŹNIA!!! („Buraki j*b*n*!!”) Wdech i wydech. Wdech nosem, wydech ustami, ten czerwony kolor jest bardzo piękny…

O 20:22 wszedł gościu – chyba jakiś Rysiu z Wałbrzycha. Chyba, bo jak się może domyślacie, jeszcze jakieś 20% widowni „miało problem” z miejscami, napojami… i chu.ja było słychać, co ten chłopak w ogóle mówi. Rysiu (tak go będę nazywać, jak pomyliłam coś, to przepraszam) próbował zacząć swój występ, ale naprawdę się nie dało. Przepraszał, za problem techniczny, z którym musieli się zmierzyć, czyli otwarty bar w piątek wieczór dla Polaków. Koleś jedzie ze swoim programem, a w pierwszym rzędzie stoi grupa ludzi (jakieś sześć czy osiem osób), którzy mają problem, bo wg ich biletów to są ICH miejsca. „Kto usiadł na moim miejscu, KURWA???!!!” Niestety według biletów osób, które już tam siedziały, to również były ich miejsca, więc najprawdopodobniej, musiał być jakiś błąd po stronie teatru, bo bilety kupowało się przez ich stronę… I ja wiem, że można się wkurzyć, zapłaciłeś za bilet w pierwszym rzędzie, przychodzisz (25 minut po czasie, a jak!), a twoje miejsce zajęte! To oczywiste jest, że w takim wypadku masz prawo usiąść sobie na scenie. Właśnie tam powinni ci rozłożyć leżaczek z podnóżkiem i donosić z baru trunki, a wszystko w ramach przeprosin, naturalnie gratis. Ale może… jakby ci ludzie, byli na tyle łaskawi (kulturalni?), aby pojawić się 25 minut PRZED czasem, a nie 25 minut PO czasie, to może, z kolei ci drudzy mieliby problem z siedzeniami! (Nie, nie wstanę, to są ku*wa moje miesca! Ja za nie zapłaciłem! Tu będę siedział!) Ale pewnie, kłopot ten, udałoby się rozwiązać jeszcze przed rozpoczęciem występu. I nie trzeba by przeszkadzać osobom, które, po chamsku, przyszły do teatru na czas!… A może to tylko ja, niepotrzebnie się czepiam.

Obsługa teatru kazała poczekać „tym ludziom” z boku, aż przyniosą jakieś krzesła, aby sobie mogli gdzieś usiąść. W końcu zapłacili za bilet, przyjechali do Düsseldorfu, to się należy. Ale wiadomo, ten gość kupił bilet w pierwszym rzędzie (pierwszy rząd, człowieku!) i ma głeboko w DUPIE, że stanął tak, że zasłania widok innym biedakom. Patrzcie na mnie, kupiłem bilet za gruby hajs i mnie oszukali! Na szczęście udało się ich usunąć z pola widzenia, zanim wszedł Socha. A nawet ten koleś nie spruł się do mnie za bardzo, jak mu powiedziałam, że nam zasłania (trochę się obawiałam, że może mi jednak zajebać walnąć) i czy może stanąć tam (o tam!), trochę dalej. Powiedziałam to, w najbardziej miły sposób, jaki udało mi się z siebie wydobyć, mimo, że byłam mega wkurwiona wkurzona. Więc brawa tu, wyjątkowo dla mnie.

Niestety, nie mam pojęcia o czym mówił chłopak z supportu. Tak, że dziękuję. Polska cebula się rozsypała.

I wiem, nie każdy ma przekonania takie jak ja. To, że ja nie piję, nie oznacza, że inni nie mogą. Ale proszę, czy nie można tego załatwić PRZED występem. Przyjedź te 20 minut szybciej, ogarnij picie, miejsca i miej szacunek dla innych ludzi na widowni i dla występujących. Czy to jest takie trudne? Już nie będę mówiła o tym, że w trakcie występu co rusz ktoś wychodził z sali, aby uzupełnić napoje… odwodnienie potrafi być straszne w skutkach. Ciekawe co pomyślała sobie obsługa teatru. Na utarg w barze na pewno nie mogła narzekać.

Ale, ale! Aby nie było, że tylko wiocha przyjechała, nie! Nie! Byli też ludzie normalni, którzy na szczęście wiedzieli, że w teatrze należy umieć się zachować. Tę wiedzę zdobywa się już, na etapie podstawówki. Pani nam zawsze tłumaczyła: w teatrze się nie wpierdala je, bo się przeszkadza ludziom, grającym na scenie. I jak gasną światła, to się zamyka mordy buzie, bo się przeszkadza ludziom, grającym na scenie. I się nie napierdala kółek do baru łazi, bo się PRZESZKADZA LUDZIOM, GRAJĄCYM NA SCENIE!

Chibi facepalm

I obawiam się, że już nigdy nie kupię biletu, na polski występ na obcej ziemi. Stara się robię i takie sytuacje mnie denerwują. No dobra, zawsze mnie denerwowały. Dlatego bilety na Paczesia kupiłam do Zielonej Góry.

– Jebać biedę – rzekł Stary, pojedziemy do Zielonej. Kupuj!

13 comments

  1. Nie tylko polacy robią kółka do baru, żrą popcorn rozsypując innym za kołnierz, drą japę komentując, przełażą dużą dupą przed twoim siedzeniem zanim zdążysz się podnieść z siedzenia a cudza duża dupa zawisa ci na czole. Ludzie o kulturze zapomnieli, bo przecież trzeba być tolerancyjnym i empatycznym. Rasizm to w tych czasach nie tylko kolor skóry. Ehhhh ale przeglądam co nasz teatr oferuje i … trzeba pójść i zaprzyjaźnić się z kulturą.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Trzoda się wszędzie wciśnie, nawet i w Zielonej Górze możesz ją zastać. Ja wręcz mam wrażenie że takie zachowania są typowo polskie. Mnie zawsze irytowały te „wędrówki ludów” podczas oglądania filmu w kinie. Jakby nie można było te dwie godziny spokojnie na dupie wysiedzieć, albo załatwić potrzeb zanim zacznie sie film.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Matko! Nie byłam w żadnym przybytku kultury już dawno. No i chyba się jednak nie skuszę, skoro to tak wygląda.
    Aaaaale wybacz muszę ci zwrócić uwagę.
    Tam, gdzie piszesz „także” w większości wypadków powinnaś była napisać „tak, że” . Przepraszam, ale muszę.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Znam to wkurzające zjawisko z autopsji, a nawet byłam raz na takim przedstawieniu, gdzie – o, zgrozo – zesceny leciały takie wulgaryzmy, że wyszłam, a widownia się zaśmiewała. Kultura upadła, czy ja?
    Zasyłam serdeczności

    Polubione przez 1 osoba

    • Lubie stand up mimo, że przeklinają. Nie każdego, ale tych najbardziej znanych (Socha, Lotek, Pacześ) to akurat tak. Tylko aby żart był śmieszny, a nie samo przeklinanie.
      Ale każdy ma inny gust i dobrze, że się różnimy 🙂

      Polubienie

  5. W Italii jak masz bilet na powiedzmy 21, to często dopiero wpuszczają. Ale nikt nie żre w teatrze, a Włosi naród jedzący i nie łażą nigdzie. Zresztą w ascolanskim teatrze nie ma baru więc może nie jestem obiektywna.
    Chyba by mnie też szlag trafił. Chodzę w sumie na spektakle muzyczne i koncerty i zawsze jest kultura po obu stronach sceny.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s