Wariatka w swetrze

Siedzę sobie w domu. Ogarniam zwykłe sprawy, czyli dokładniej mówiąc – żadne. Co jakiś czas sprawdzam tylko (ale też nie za często, tak co dwa, trzy dni), czy paszporty są już gotowe do odbioru. Nigdy nie wiadomo. Może czasami i polski urząd potrafi zaskoczyć i zrobić coś przed czasem, z myślą o swoim obywatelu. Nigdy nie wiesz!

Całe ferie nic nie robię. Tak, wiem, już to mówiłam. Jedynym moim „ruchowym” zajęciem jest pojechanie ze starszym do szkoły na kurs niemieckiego i odebranie go po poludniu. Przyznacie, że mam prawo czuć się zmęczona. Taka ilość obowiązków potrafi nieźle przytłoczyć człowieka.

Ciągle jest mi zimno. Serio. Jak to możliwe? Zwłaszcza kiedy wszystkim dookoła jest gorąco. Musiałam otworzyc okna, aby wpuścić trochę ciepełka z zewnatrz, uważając, by przeciągu nie zrobić. Na dworze jest (sprawdzam) 21 stopni. W chacie jest (sprawdzam) 20 stopni. Niemożliwe! Zrobiłam sobie ciepłą herbatkę, aby się trochę rozgrzać. Po chacie chodzę ubrana na cebulę, czyli krótki rękaw i sweter. Taki sweter z grubej, plecionej wełny (No dobra, z materiału wełnopodobnego. Podałabym wam dokładny skład, ale obcięłam te wszystkie pliki metek, aby się nie plątały i aby mnie nie wkurzały). Wyczaiłam go (w sensie, że ten sweter) w zeszłym roku na wyprzedaży zimowej na dziale dziecięcym w Reserved. Dziewczynka (modelka?) na zdjęciu miała bardzo długie rękawy, bo to taki krój, podobno bardzo modny, typu oversize. Zamówiłam sobie największy rozmiar jaki mieli, czyli 164. Ja mam dokładnie 168, ale skoro rękawy są takie długie, to powinien pasować. Poza tym, zawsze można oddać… Jakie oddać? Ten sweter kosztował 15 złotych!

Powiem wam, że kiedy to przyszło, to aż nie wierzyłam, że można takie cacko, za takie małe pieniądze wyhaczyć! I to na dziale dziecięcym! Ciepły, gruby sweter i na dodatek przepiękny. Przypomina mi trochę te swetry z katalogów modowych. Jesienna sceneria z kolorowymi liśćmi w tle, piękna modelka z blond lokami jest ubrana w sukienkę w kwiatki, taki sweter z grubej wełnopodobnej tkaniny i czarne botki z ćwiekami – i proszę bardzo, modna stylówka gotowa! Więc zakup uznaję za bardzo udany! Za 15 złotych…. No, nie mogę!

I tak siedzę sobie dalej na kanapie, nic nie robiąc, jeżeli nie liczyć zabawy telefonem i picia herbatki. Nagle rozbrzmiewa dzwonek do drzwi. Zła, że musiałam ruszyć dupsko, snuję się do domofonu. Kurier przyniósł stos rzeczy, które stary sobie pozamawiał do roboty. Patrzę na kuriera, on patrzy dziwnie na mnie. Ja patrzę na niego, a on patrzy na mnie… jak on patrzy? Jakby z niedowierzaniem? Zrobił takie parskniecie śmiechem i pokiwał głową na boki… On spocony, w krótkim rękawku, ja zziębnięta w grubym swetrze. No wariatka!

Kartony z rzeczami zamówionymi przez starego, stawiam w przedpokoju. Ciekawe, jak długo będą nabierać mocy urzędowej, zanim je odpakuje.

Wracam do pokoju. Jeszcze raz sprawdzam temperaturę… 20 stopni. Niemożliwe! Siadam znowu na kanapę i tym razem przykrywam się kocykiem.

16 comments

  1. Ponieważ są takie dni, kiedy mi zimno, więc przy okazji pobytu u lekarza zapytałam, z czego to wynika. Odpowiedział, że najczęściej są to problemy z krążeniem albo chore jelita. Potwierdziło się, mam uchyłki…
    Zasyłam serdeczności

    Polubione przez 1 osoba

  2. ja tam sie nie dziwie. na dworze 21 a w domu wole nie sprawdzać. Tez na cebulę i w ciepłych papuciach. A ciśnienie mam zawsze niskie. Po kawie ciut cieplej. Może napij się zamiast herbaty.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s