Dzień po podpisaniu umowy…

Budzę się przed budzikiem. Miałam straszny sen, w którym dzieciak nr 1 miał wypadek. Leżenie i rozmyślanie nad snem uznałam za zły pomysł, dlatego postanowiłam dźwignąć ciężki tyłek i … rozmyślać nad snem z kubkiem gorącej kawy. Totalny bezsens. Zajmij czymś myśli… zajmij czymś myśli…

Idę sobie z kawą do salonu, zapalam światło i „masz ci babo plamę.” Nie! Ci, którzy myśleli, że oblałam się kawą, nie trafili (chociaż samo zdarzenie jest bardzo prawdopodobne, bo jestem mistrzem w plamieniu ciuchów żarciem i napojami). Plama wykwitła na suficie. Okropna, żółta plama! Mieszkam na samej górze,  więc rozumiecie, że żaden sąsiad mnie nie zalał. Dach przecieka do mojego (przynajmniej jeszcze) mieszkania. W nocy (podobno – nie wiem, bo spałam) zacinał mocny deszcz i proszę! Przeciekł dach! Patrzę na prognozę pogody. Ma padać cały dzień. Aha! No zarypioza!

Foto i wiadomość do starego.

Ja: Zalało nam sufit. Dzwoń do Hausmeister’a! (Nie wiem jak poprawnie pisać odmienione po polsku niemieckie wyrazy, sorry!)

Stary: Czemu ja? Przecież ty lepiej znasz niemiecki.

Ja: Bo ty jesteś facet! – To dopiero jest siła argumentów!

Stary: Przecież ja nawet nie wiem jak jest „plama” po niemiecku!!!

Cały mój mąż. Od 2013 mieszka w Niemczech, wszędzie się dogaduje, w urzędach, w pracy… ale w życiu codziennym, to już noga. Taka dygresja. Jak dzwonił do nas właściciel mieszkania, z którym podpisaliśmy umowę, aby zaprosić nas na oglądanie, mówi do starego „Pana niemiecki jest bardzo zły.” A mój mąż na to: „Ja dużo pracuje, nie mam czasu na naukę niemieckiego.” Myślałam, że nas nie wezmą. Z niemieckim mojego męża, moim niemieckim, trochę lepszym, ale wciąż dalekim od biegłego i dwójką dzieci z ADHD. Dobra, nie mają zdiagnozowanego, ale często zachowują się jak szajbusy z dżungli. Albo jak dwa walczące koguty…

Skombinowałam numer (a nie było to trudne, bo informacja o numerze telefonu wisi w gablocie przy wejściu do klatki schodowej) i stary zadzwonił do Hausmeister’a. Ma przyjść za jakiś czas i zobaczyć, co się stało. O fuck! Wypadałoby ogarnąć trochę salon z hałdy zabawek, porozwalanych na stole kartek i okruchów po bułce, które wczoraj chamsko zostawił WSZĘDZIE dzieciak nr 2, „koneser suchych bułek”. Tak go kiedyś obserwowałam i co on wyprawia, gdy nikt na niego nie patrzy… Najpierw wyrywa z bułki środek (krusząc już przy tej czynności) i później je taką bułkę bez środka, często przy tym potrząsając nią, jak solniczką, aby te okruchy rozsypać dookoła: na kanapie, na podłodze, na stole, WSZĘDZIE! Nie wiem, może tak znaczy teren. Najgorzej, gdy jest sam w pomieszczeniu, bezkarny, bo nikt nie ma dowodów, że to właśnie ON stoi za tym syfem. A wiadomo, że do winy się nie przyzna.

Wizyta trwała 5 minut. Wszedł, zobaczył plamę, wyszedł na balkon, zrobił zdjęcie plamy i poszedł. Powiedział, że to zgłosi „gdzieś tam” i przyjadą to obczaić dekarze, ale na pewno nie dziś. Nie wie dokładnie kiedy, ale da mi znać. Znowu patrzę na prognozę pogody. Tak, według prognozy nadal ma padać…

Powiem wam, że strasznie wkurza taka plama. Siedzisz w salonie i ciągle spoglądasz do góry, czy jeszcze tam jest. Oczywiście, że tam jest, przecież sama nie zniknie. Jest ohydnie żółta i szpeci mi krajobraz.

Jeszcze tylko 3 miesiące… Wytrzymam!

Chibi omg

15 comments

  1. Wiesz, niektórzy malarze przekształcają żółtą plamę w…słońce 🙂 U Ciebie wystarczy domalować promyki, ale myślę sobie, że to może zbyt ryzykowne, bo znając trochę Twoje talenty plastyczne mogłoby wyjść zbyt realistycznie, to słoneczko a tego p Hausmeister mógł by nie przeżyć. Hmmm, Może ja zaklej 🙂 🙂

    Polubione przez 1 osoba

      • To może niech to będzie gwiazda, tak ją (tą plamę) zinterpretuj 🙂 bo np.karta tarota Gwiazda to odzyskanie nadziei i uzdrowienie. Nastraja pozytywnie, przynosi dobre wieści, no i kojarzy się lepiej niż Hades….A najlepiej nie patrz na to 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  2. Wyluzuj, powiedz sobie, że taka plama to może być ozdobą. Tak powiedziałam przyjaciółce, która zauważyła plamę na suficie u mnie w łazience. Przecież wiadomo, że nikt natychmiast nie naprawi dachu, więc ta plama uczyła mnie cierpliwości 🙂
    Zasyłam serdeczności

    Polubione przez 1 osoba

  3. Ja w ogóle podziwiam ludzi, którzy potrafią po niemiecku sklecić choć zdanie. Mam osobiście jakąś odrazę do tego języka od czasów technikum i nie byłam w stanie się nauczyć nawet jednego słowa, oprócz „ja” i „nein”, więc gratulacje 👏 A co najlepsze to mój ojciec mieszka w Niemczech od dobrych trzydziestu lat, zna język perfekt, ale tylko w mowie, na piśmie nie da rady 😀

    Polubione przez 1 osoba

  4. u ciebie przynajmniej pada.
    U mnie sucho, piaskowe zadymy i zagrożenie pożarowe.
    Pisz częściej. Przy twoim – moje obecne życie jawi się jak sielanka. (Jak to dobrze, że moje własne Koguty już urosły i dziobią w innym kurniku)

    Polubione przez 1 osoba

  5. Dawno temu kiedy mieszkałem w Austrii opowiadali taki dowcip: Austriak zatrudnił do pomocy Polaka, choć ten po niemiecku tylko piąte przez dziesiąte. Któregoś dnia na robocie Austriak był na drabinie i kazał swojemu pomocnikowi przyciąć kawełek listewki. Nie mając nic pod ręką pokazał mu jaki kawałek potrzebuje na poziomicy, której używał. Pyta naszego krajana: verstehen sie…ja, ja…odpowiada pomocnik. Po chwili podaje przeciętą poziomicę.
    Języki dobrze jest znać…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s