O mnie

Nigdy nie lubiłam mówić o sobie, ale skoro sytuacja tego wymaga, to musimy stawić czoło wyzwaniu. Każda terapia, czy to grupowa czy indywidualna, zaczyna się od znienawidzonego: „Przedstaw się i powiedz, co Cię do mnie sprowadza?”. Także tego, szybki rysopis, tak na wszelki wypadek,  jakbyście przypadkowo spotkali mnie na ulicy: mniej niż 170 centymetrów wzrostu, włosy ciemny blond, bardziej przypominający jasny brąz, oczy zielone, takie lekko przymrużone, świadczące o niezwykłej  inteligencji (no dobra, o zapomnianej wizycie u okulisty, na której powinnam dostać pozwolenie na więcej dioptrii w szkłach kontaktowych). Podobna dosłownie do każdego i do nikogo. Wiek w okolicach „po trzydziestce, przed czterdziestką”. Dla młodzieży jestem już babcią, czołgającą się do trumny, której trzeba na klatce schodowej powiedzieć „Dzień dobry” bo mama uczyła szacunku do

S-T-A-R-S-Z-Y-C-H.

Gdy byłam w szkole podstawowej miałam problemy z nadmierną potliwością stop. Moja mama, aby pomóc mi w tym kłopotliwym problemie, zakupiła dla mnie specjalny talk, który sypała każdego wieczoru do przewietrzonych na balkonie butów. Siostry śmiały się ze mnie praktycznie codziennie, coś w deseń „śmierdząca stopa”. Jednak lepiej, że to one, niż dzieciaki w szkole. Wiem, ze macie to gdzieś, nie moja wina, że własnie TO mi się teraz przypomniało…

No tak, stopujcie mnie, bo zaczynam tu już bazgrać o jakiś pierdołach, a nie powiedziałam o sobie wszystkiego. Stan cywilny: mężatka. Dzieci: dwa + jeden. Czyli dwójka smarków i mąż, bo każda babka, która ma męża wie, że to >największe< dziecko i wymaga >największej< opieki. Przysięga małżeńska powinna być rozszerzona o oświadczenie teściowej, że zrzeka się praw rodzicielskich do swojego bombelka i oddaje go pod opiekę tej o to, w pełni świadomej obowiązku swego, kobiecie, która przyżeka, że nie będzie się codziennie pruć o łachy niedbale rzucone OBOK kosza na brudy, gdyż mężczyzna ten zdaję sobie sprawę, do czego ten kosz służy, jednak podniesienie tej jakże ciężkiej klapy, na równi postawić można z wysiłkiem walki o życie podczas tortur średniowiecznych. A chyba nie chcemy, aby z tego wysiłku owy mężczyzna się pochorował! O nie! Co to to nie!

Ale to jeszcze nie koniec. Mam na swoim koncie również inne osiągnięcia. Przecież zaciągnięcie chłopa do ołtarza (tzn do urzędu stanu cywilnego) i wypuszczenie z kanału rodnego dwóch arbuzów, to nie jest szczyt moich możliwości!!! Potrafię znacznie więcej. Na przykład w 2016 udało mi się trafić „trójkę” w EuroJackpod. Wygrana oscylowała w granicach 16€, ale spokojna głowa, woda sodowa nie uderzyła mi do łba i nie wydałam wszystkiego na pierdoły. Twardo i zdecydowanie stąpam po ziemi. Miałam nawet brać udział w konkursie „człowiek roku 2020” ale nie udało mi się wymyślić czegoś, co by rzuciło jury (czyt. żyri) na łopatki. A podobno ciosy karate czy mma się nie liczą, dlatego nawet nie zamierzałam próbować.

A co lubię robić w wolnym czasie? – Grać na telefonie w Candy Crusch. Ta radość, kiedy w końcu przejdę supertrudny level i zostaną mi na koncie jakieś doładowania, graniczy z euforią porównywalną do otrzymania podwyżki w robocie. „Postanowiliśmy Panią wynagrodzić za ogromne zaangażowanie w życie firmy. Nie mamy drugiego tak oddanego pracownika!” Inni nie mają dzieci i mają życie poza pracą. Każdy normalny człowiek woli obowiązki jasno określone i ceni sobie święty spokój, a co najważniejsze – CISZE. I to, że inni rozumieją (albo udają, że rozumieją), to, co się do nich mówi.

Także ten… PEAS, LOVE & CUKIERKI